

PosagW ogrodzie mym posągów pełnym, Zobaczyłam Jego, w słońcu jasnym. Jego adonisowe kształty, A może nie, sam bożek przy nim wygląda jak obdarty. Skóra lśni tysiącem diamentów w słońca promieniach, Ach, chciałoby się znaleźć w jego silnych ramionach. Ale nie skóra w tym ciele najpiękniejsza, A oprawa oczu istotniejsza. Długie i ciemne jak węgiel rzęsy, Okalające zielone niczym wiosenne liście oczy, nie dają innym szansy. Jednak nie oczy i rzęsy,Posag


NarcyzNajpiękniejsze te oczy w kolorze błękitu nieba, po którym obłoki płyną Lub oceanu niebieskiego, w którym tajemnicze listy dryfują. A może to nie oczy, lecz te usta w kolorze krwistej czerwieni, Podobne barwą do kamienia szlachetnego, co się w słońcu mieni. Albo nie, nie usta, lecz rumieniec, jaki na tym licu gości Jest powodem mej niepohamowanej miłości. Rumieniec, fraszka, przy skórze gładkiej niczym jedwab, Która daje twarzy nieopisany powab. A włosy? Złotej, dojrzałej pszenicy koNarcyz
--
Between my pride and my promise.
--
One man that has a mind and knows it can always beat ten men who haven't and don't.
-George Bernard Shaw
--
Peace is but a shadow of death, Desperate to forget its painful past...
Though we hope for promising years After shedding a thousand tears,
Yesterday's sorrow constantly nears.And while the moon still shines blue,
By dawn, it will turn to scarlet hue.
Previous PageNext Page